Są rzeczy, które zaczynasz robić przypadkiem i nie możesz już przestać.
Jednym z nich jest dla mnie joga.
Był rok 2001. Mieszkałem na Smögen. Trudno wytłumaczyć, co się z tobą dzieje, gdy mieszkasz nad morzem przez dłuższy czas – jest coś w tym życiu, przypływy, hałas, ciągłe przypomnienie, że świat jest o wiele większy i spokojniejszy niż głowa, w której żyjesz. Może to właśnie to uczucie sprawiło, że poszukałem pokoju i zacząłem się poruszać w sposób, w jaki nigdy wcześniej tego nie robiłem. Całkowicie obecny. Tylko moje ciało, oddech i dywan na podłodze.
Nie wiem, czy zrozumiałam tamtego dnia, czym jest joga. Ale zrozumiałam, że tego właśnie potrzebowałam.
To Poniedziałek Ruchu — Dzień Radości z Ciała — a to wpis o ruchu. Nie tym mierzonym krokami czy tętnem. O ruchu skierowanym do wewnątrz.
Joga ciążowa — po raz pierwszy ciału pozwolono decydować
Kilka lat później, w 2003 roku, spodziewałam się dziecka. Mój syn urodził się w lutym 2004 roku, a w czasie ciąży uczęszczałam do Joga ciążowa oparta na metodzie Iyengara w Gothenburg Yogacenter.
Joga Iyengara to forma jogi stworzona przez indyjskiego mistrza BKS Iyengara, znana z precyzji i systematycznego podejścia do ciała. Joga Iyengara koncentruje się na prawidłowym ustawieniu ciała, prawidłowym ruchu i wsparciu ciała w razie potrzeby. Nauczyciele uczą uczniów, jak wykonywać pozycje, aby nikt nie miał wątpliwości, co robić.
Założyciel jogi BKS Iyengar opracował metodę wykorzystania pomocy – poduszek, wałków, pasów i klocków – do prawidłowego podtrzymywania i stymulowania ciała. Nauczyciele jogi Iyengara są szczególnie dobrze przeszkoleni w zakresie ich wykorzystania do wspomagania i wspierania kobiet w ciąży na wszystkich etapach ciąży.
Z tamtych godzin pamiętam nie pozycje. Ale atmosferę panującą w pomieszczeniu. Wejście do pomieszczenia, w którym ciało – z całym swoim rozwojem, z tym, jak wielkie i pełne życia było – nie stanowiło problemu do rozwiązania. To było coś, co należało traktować z szacunkiem. To jedno z najcieplejszych wspomnień z tamtego okresu. I zasiało ziarno czegoś, co wciąż rośnie.
Badania pokazują, że zmodyfikowana joga Iyengara w ciąży znacząco zmniejsza lęk i ból porodowy. Zgadza się.
Wtedy w ogóle o tym nie myślałem. Poszedłem tam, bo czułem, że to właściwe. Czasami to wystarczający powód.
Historia jogi – wcześniejsza niż nam się wydaje
Zanim przejdziemy dalej, oddalmy się znacznie.
Korzenie jogi sięgają 3000 r. p.n.e. Wykopaliska archeologiczne w północnych Indiach odkryły pozostałości miast Mohendżo Daro i Harappa.
— a wraz z nimi najwcześniejsze wizerunki tego, co dziś rozpoznajemy jako pozycje jogi. Postacie w głębokiej medytacji. Siedzące w pozycji lotosu. Z przymkniętymi oczami.
To nie była sprawność fizyczna. To nie było wellness we współczesnym rozumieniu. To była technologia dla świadomości.
W okresie, który w historii jogi nazywany jest jogą wedyjską, stosowano ją przede wszystkim jako technikę utrzymywania skupienia umysłu podczas rytuałów.
Joga i duchowość nie były czymś oddzielnym – były tym samym, wyrażanym poprzez ciało, oddech i obecność.
Z czasem systemy te zostały udoskonalone. Teksty wedyjskie stały się Upaniszadami. Około 400 roku n.e. filozof Patanjali podsumował to wszystko w Jogasutach – 196 krótkich aforyzmach o tym, czym naprawdę jest joga. Co ciekawe, prawie żaden z nich nie dotyczy pozycji jogi. Patanjali definiuje jogę jako chitta vritti nirodhah – uspokojenie ruchów umysłu. Asany, czyli pozycje fizyczne, stanowią tylko jeden z ośmiu filarów jogi. Jedna na osiem. Łatwo o tym zapomnieć, wchodząc do nowoczesnego studia i próbując wyprostować nogi.
Osiem filarów to: Yama (etyka wobec innych), Niyama (etyka wobec siebie), Asana (ciało), Pranajama (oddech), Pratyahara (zwrócenie umysłu do wewnątrz), Dharana (koncentracja), Dhyana (medytacja) i Samadhi (jedność, oświecenie). Większość współczesnych zajęć jogi koncentruje się na niewiele więcej niż punkcie trzecim.
Nie oznacza to, że jest to złe, ale daje pewną perspektywę.
Jak joga dotarła do Szwecji
W 1949 roku indyjski jogin o imieniu Shyam Sundar Goswami przybył do Szwecji w związku z Lingiaden, dużym konkursem i wystawą zorganizowaną przez Szwedzkie Stowarzyszenie Gimnastyczne.
Było to wczesne nasionko, ale musiały minąć dziesięciolecia, zanim korzenie się naprawdę zakorzeniły.
W 1972 roku duński jogin Swami Janakananda założył Håå Kursgård w Smålandii, gdzie nauczano krija jogi. W 1982 roku Swami Omananda wraz ze Swamim Nirvikalpanandą założyli Satyananda Yogacenter w Sztokholmie i Uppsali – w tym samym roku, w którym Yogi Bhajan przybył do Szwecji i przedstawił jogę kundalini.
W latach 90. zainteresowanie eksplodowało. Kursy dla nauczycieli jogi, centra jogi, rekolekcje. Kiedy w 2001 roku postawiłem stopę w Smögen, joga stawała się coraz bardziej widoczna w Szwecji, ale jeszcze nie była mainstreamowa. Na tyle niszowa, by wciąż wydawać się czymś wyjątkowym.
Dziś joga jest na każdym rogu ulicy w każdym mieście. To fantastyczne. I czasem trochę szkoda – nie dlatego, że stała się dostępna, ale dlatego, że bywa rozwodniona. Sprowadzona do samej fizyczności, tylko estetyki. Ale głębszy nurt pozostaje, dla tych, którzy jej szukają.
Ängsbacka — tydzień, który zmienił wszystko
Około 2008 lub 2009 roku – moja pamięć jest nieco bezczelnie niewyraźna, jeśli chodzi o dokładne daty – wraz z partnerem i synem pojechaliśmy do Molkom w Värmland. Do Ängsbacki. Festiwal jogi, który trwał siedem dni, od wczesnego rana do późnego wieczora.
Trudno opisać Ängsbackę komuś, kto tam nie był. To ośrodek szkoleniowy i ośrodek wypoczynkowy, który od lat 80. XX wieku znajduje się w lasach Värmland i przyciąga ludzi, którzy postanowili traktować swoje wnętrze równie poważnie, jak zewnętrze. Nie w sposób egocentryczny – wręcz przeciwnie. To miejsca, które prędzej czy później odkryją osoby ciekawe siebie.
Siedem dni jogi ze wszystkich stron. Ashtanga Rano, gdy mgła wciąż wisiała nad lasem. Popołudniami formy regeneracyjne. Dyscypliny taneczne, ćwiczenia oddechowe, formy, o których istnieniu nawet nie wiedziałam. Próbowaliśmy wszystkiego. Ciało na zmianę się męczyło i otwierało.
I pewnego popołudnia był to Yin.
Wcześniej niewiele wiedziałam o Yin. Ale nauczyciel – jogin, który wprowadził tę formę do Szwecji – miał w sali obecność, której trudno było nie zauważyć. Nie był charyzmatyczny w sposób rzucający się w oczy. Wręcz przeciwnie. Spokojny. Ugruntowany. Jakby żył tym, czego nauczał.
To, co musieliśmy zrobić, było proste w formie i niezwykle nieprzyjemne w efekcie. Wytrzymaj. Po prostu wytrzymaj. Jedna pozycja przez cztery, pięć minut. Pozwól ciału spotkać się z samym sobą w głębi, bez uciekania.
Nie byłem przygotowany na to, co mnie czekało.
Co właściwie jest Yin joga?
Joga Yin została opracowana przez Pauliego Zinka, eksperta sztuk walki i instruktora jogi taoistycznej, pod koniec lat 70. XX wieku. Początkowo joga Zinka nosiła nazwę “Yin i Yang Yoga”, ale później została skrócona. Stanowiła połączenie pozycji hatha jogi, praktyk taoistycznych i lekcji wyniesionych z jego własnych doświadczeń.
Joga Yin została rozwinięta przez Paula Grilleya i Sarah Powers. Grilley studiował jogę u Pauliego Zinka, korzystając z jego wiedzy z zakresu anatomii oraz z doświadczeń japońskiego badacza Hiroshi Motoyamy, który przeprowadził szeroko zakrojone badania nad przepływem qi – siły życiowej – przez meridiany ciała. Grilley kładł nacisk na pozycje relaksacyjne, które otwierały te meridiany. Sarah Powers wprowadziła następnie do nauczania psychologię buddyjską.
W Szwecji Magdalena Mecweld była pionierką, która w 2013 roku poprowadziła jeden z pierwszych kursów dla nauczycieli yin jogi w języku szwedzkim. Jej książka „Zachowaj formę dzięki yin jogi” została opublikowana w 2012 roku i stała się kamieniem milowym.
Ale co właściwie dzieje się w ciele podczas Yin? Dlaczego odczuwa się to tak inaczej?
Chodzi o to, co osiągasz — i czego nie możesz osiągnąć w żaden inny sposób.
Joga Yang — to, co zazwyczaj kojarzy nam się z jogą, z płynnością, mocą i sekwencjami ruchów — angażuje mięśnie. Wzmacnia je, rozciąga, aktywuje. To konieczne. To dobre. Ale mięśnie to nie wszystko.
Ciało zawiera również tkankę łączną — powięź — która niczym niewidzialna sieć otacza i przenika wszystko. Wokół każdego mięśnia, każdego organu, każdego nerwu. A tkanka łączna nie reaguje na szybki, dynamiczny ruch. Reaguje na czas. Na długotrwałe, delikatne napięcie. To właśnie zapewnia Yin.
Trzy do pięciu minut w tej pozycji. Mięśnie mają czas na relaks – a pod nimi sięgasz głębiej. Do torebek stawowych, więzadeł, powięzi. Nie zawsze jest to przyjemne. Ale rzadko jest nieprzyjemne w szkodliwy sposób. Bardziej przypomina to spotkanie z częścią ciała, obok której zazwyczaj przemykasz.
Co tak naprawdę mówią badania
Przez długi czas powięź była uważana za bierną wyściółkę – biologiczną wyściółkę, którą odcina się na sali operacyjnej, aby dostać się do “ważnego”. Jeszcze w latach 90. ubiegłego wieku w edukacji medycznej poświęcano jej zaledwie kilka myśli.
Okazuje się, że był to jeden z najkosztowniejszych błędów w historii współczesnej medycyny.
Powięź ma sześć razy więcej neuronów czuciowych niż jakakolwiek inna tkanka w ciele, z wyjątkiem skóry. Jest to ogromny narząd zmysłu, kluczowy dla propriocepcji – świadomości przestrzennej – i interocepcji, czyli wewnętrznej świadomości ciała.
Nowe badania wskazują nawet, że powięź ma własny system komunikacyjny, który funkcjonuje niezależnie od układu nerwowego — za pośrednictwem wibracji, krystaliczności i elektryczności.
Powięź jest obecnie jednym z najintensywniej badanych obszarów współczesnych badań nad ruchem. Jedną z praktyk, która stale pojawia się w badaniach nad powięzią, jest joga yin – ponieważ stosuje ona delikatne, stałe napięcie tkanki łącznej, na które powięź reaguje na poziomie komórkowym.
Utrzymywanie pozycji Yin aktywuje układ nerwowy przywspółczulny, sprzyjając relaksacji i redukcji stresu. Powięź może stopniowo wydłużać się, rozluźniać zrosty i poprawiać nawodnienie tkanek – przywracając ruchomość i elastyczność.
Badanie opublikowane w czasopiśmie Journal of Bodywork and Movement Therapies wykazało, że kontrolowane, delikatne ruchy wykonywane w jodze zmniejszają stany zapalne i poprawiają krążenie w powięzi, co z kolei łagodzi ból i przyspiesza gojenie.
To, co starożytni intuicyjnie wiedzieli – że powolny, delikatny ruch leczy w sposób, w jaki intensywny wysiłek nigdy nie jest w stanie – jest teraz potwierdzane w laboratoriach. To trochę zabawne. I całkiem pocieszające.
Kundalini— i imię, które mi dano
Joga to nie forma. To parabola dla wielu tradycji, które nie są do siebie bardziej podobne niż salsa i menuet – mimo że obie nazywane są tańcami.
Joga kundalini to jedna z form, które zgłębiałam. I to ona dała mi imię.
25 marca 2014 roku otrzymałem e-mail od Nirinjan Kaur, Dyrektor ds. Imion Duchowych w 3HO — Zdrowa, Szczęśliwa, Święta Organizacja, organizacja założona przez Yogi Bhajan,indyjsko-amerykański mistrz, który w latach 60. i 70. XX wieku zapoznał Zachód z jogą kundalini.
E-mail był zaadresowany do mnie — i zawierał nowe imię.
Sukh Nidhan Kaur.
W e-mailu napisano dosłownie:
“Błogosławieństwem dla ciebie jest żyć jako Sukh Nidhan Kaur, Księżniczka/Lwica Boga, która odnajduje w sobie bogactwo spokoju. Sukh oznacza tę, która jest przepełniona pokojem. Nidhan to skarb. Kaur to imię, które otrzymują wszystkie kobiety — Księżniczka/Lwica Boga, która kroczy z wdziękiem i siłą przez całe życie”.”
Przeczytałem to kilka razy.
Lwica niosąca skarb pokoju.
To jedna z najpiękniejszych rzeczy, jakie kiedykolwiek mi powiedziano. A najdziwniejsze jest to, że pochodziła ona od organizacji z drugiego końca świata, opartej jedynie na mojej dacie urodzenia, obliczeniach numerologicznych i kilku rzeczach, które ci powiedziałem.
Historycznie, imiona duchowe nadawał osobiście Yogi Bhajan. Po jego śmierci w 2004 roku wyszkolił Nirinjan Kaur, aby przejęła tę rolę. Obecnie imiona nadawane są przez Dział Imion Duchowych 3HO, kierowany przez Nirinjan Kaur, która osobiście studiowała tę metodologię pod okiem Yogi Bhajana przez ponad 30 lat. Imiona oparte są na dacie urodzenia i numerologii i zaczerpnięte są z wielu tradycji i języków, w tym z Gurbani – tekstów świętej księgi sikhów Siri Guru Granth Sahib.
Yogi Bhajan mówił o duszy wybierającej między losem a przeznaczeniem. Duchowe imię oświetla ten wybór – odsłania zarówno twoje światło, jak i twój cień.
Kaur – imię noszone przez wszystkie kobiety w tej tradycji – oznacza “księżniczkę” lub “lwicę Boga” i niesie ze sobą odwagę i wdzięk. Singh, imię męskie, ma podobne znaczenie: “lew Boga”.
To, co naprawdę fascynuje w tym systemie, to idea naad – uniwersalnego, wewnętrznego strumienia dźwięków. Jedną z największych korzyści płynących z używania imienia duchowego jest fizyczny efekt, jaki odczuwasz, gdy je wymawiasz – ty lub inni. Słowa składają się z dźwięków mantrycznych, które stymulują meridiany energetyczne ciała podczas wymawiania. To z kolei wpływa na aktywność mózgu.
Nie wiem, czy do końca wierzę we wszystkie te warstwy. Ale wiem, że coś się dzieje, kiedy słyszę swoje imię. Coś, co przypomina mi, kim jestem w najlepszej formie.
Czy nadal można otrzymać imię duchowe?
Tak. 3HO nadal przyjmuje zgłoszenia za pośrednictwem strony spiritual-names.org. Proces jest prosty: wypełnij formularz, podając datę urodzenia i dane osobowe. Korzystając z systemu numerologicznego Yogi Bhajana, Nirinjan Kaur ustali Twoje imię i wyśle je do Ciebie e-mailem.
Zachęcamy do dokonywania dobrowolnych darowizn w związku ze złożeniem wniosku.
Zaleca się, abyś poczuł, że to jest dla Ciebie odpowiednie. Nie należy tego lekceważyć ani szukać tylko dlatego, że wydaje się fajne. Ale kiedy poczujesz we własnym sercu natchnienie – wtedy jesteś gotowy.
Yasuragi — joga w japońskiej ciszy
W 2024 roku trafiłem do Yasuragi.
Yasuragi to inspirowany Japonią hotel spa położony w Hasseludden w Nacka, 20 minut od Sztokholmu.
Po raz trzeci z rzędu hotel zdobył nagrodę “Najlepsze Hotelowe Spa w Szwecji” w konkursie World Spa Awards 2024.
Cechą charakterystyczną Yasuragi jest to, że joga nie jest dodatkiem – jest integralną częścią tego miejsca. W ciągu dnia oferowany jest szeroki wachlarz zajęć, w tym joga, medytacja, ćwiczenia do in i qigong.,
a w japońskich łaźniach, salonach i dojo obowiązuje całkowity zakaz fotografowania i korzystania z telefonów komórkowych.
Ostatni punkt nie jest błahy. W tym właśnie rzecz.
Założyć yukatę – japońską bawełnianą szatę – i wejść do pokoju bez telefonów, bez dokumentów, bez ciągłej potrzeby nadawania temu doświadczeniu znaczenia – to forma wolności, która stała się rzadkością. Zajęcia jogi w Yasuragi nie były najbardziej zaawansowane, w jakich kiedykolwiek uczestniczyłem. Ale atmosfera sama w sobie była lekcją. Cicha obecność. Zbiorowa introspekcja. Ocean za oknami.
Możliwe, że joga działa najlepiej wtedy, gdy otoczenie pozwala na chwilę zapomnieć o sobie.
Dlaczego Moving Monday i joga idą w parze
W Amaelle poniedziałek to dzień radości ciała. Nie wydajności. Nie treningu w tradycyjnym sensie – ale ruchu, który pochodzi z wnętrza. Tego, kto wybiera formę zgodnie z tym, jak ciało faktycznie się czuje dzisiaj, a nie według harmonogramu, który został spisany w zeszły czwartek.
Joga w swoich licznych formach jest najlepszym znanym mi wyrazem tego.
Joga Iyengara dla kobiet w ciąży nauczyła mnie, że zmieniające się ciało zasługuje na szacunek, a nie kontrolę.
Ängsbacka nauczyła mnie, że istnieją setki sposobów na to, by zwrócić się ku sobie, i że najlepszym sposobem danego dnia może być ten najspokojniejszy.
Kundalini dała mi imię, któremu muszę sprostać.
Yasuragi przypomniał mi, że cisza nie jest brakiem czegokolwiek, lecz obecnością wszystkiego.
Yin joga, która stała się moją ulubioną, uczy mnie jednej rzeczy bezustannie: pozostań. Nie uciekaj od tego, co nieprzyjemne. Oddychaj przez to. Pozwól ciału działać.
Żyjemy w czasach, w których ceniona jest szybkość, wydajność i widoczność.
Joga w najlepszym wydaniu jest dokładnym przeciwieństwem. To praktyka polegająca na osiągnięciu wystarczającego wyciszenia, aby usłyszeć, czego ciało naprawdę potrzebuje.
To nie jest magia.
Tak naprawdę to całkiem proste.
I właśnie dlatego to działa, za każdym razem, rok po roku, forma po formie.
Smögen 2001. Göteborg 2003. Ęngsbacka 2008. 25 marca 2014. Yasuragi 2024.
Ta sama droga, aż do domu.
– Mary









5 komentarzy
Cześć,
Właśnie odwiedziłem amaelle.life i zastanawiam się, czy rozważałeś kiedyś stworzenie efektownego filmu reklamowego dla swojej firmy? Nasze filmy mogą przynieść imponujące rezultaty zarówno na Twojej stronie internetowej, jak i w mediach społecznościowych.
Nasze ceny zaczynają się już od $195 (USD).
Daj mi znać, czy jesteś zainteresowany zobaczeniem przykładów naszych wcześniejszych prac.
Pozdrowienia,
Joanna
Hello https://amaelle.life/,
Want more visibility, traffic, and leads?
I help businesses grow with a modern SEO + GEO + AEO strategy.
✅ Rank higher on Google (SEO)
✅ Get featured in AI tools like ChatGPT, Gemini & Perplexity (GEO)
✅ Appear in AI Overviews, Featured Snippets & Voice Search results (AEO)
Share your website, target keywords, and target market, and I’ll send a customized growth plan with opportunities for your business.
Best Regards,
Ashwani
Online SEO Consultant
Hello https://amaelle.life/,
Quick question:
If someone asks ChatGPT, Gemini, or Google AI about your service, does your business appear in the answer?
If not, you’re missing a growing source of traffic and leads.
I can help improve your visibility with a complete SEO + GEO + AEO strategy.
Send me your website, and I’ll share a few opportunities I found.
Warm regards,
Ashwani
Cześć,
I checked your website and found a few SEO improvements that can help increase your Google rankings and generate more quality leads.
I can share a quick SEO proposal with pricing and a strategy tailored for your business growth.
Let me know if you’re interested.
Pozdrowienia,
Edward
Hello from DreamProxies
Exciting proxies offer: high-quality, fast and reliable private proxies now even cheaper!
50% Discount – for all private proxies:
https://tiny.cc/dreamproxies-coupons
Fully Anonymous, Top Quality, Lightning-fast Speed, Unlimited Bandwidth, Reliable Servers, Cheap Prices, Bonus Discounts and many more
50% Deal for all proxies packs – by DreamProxies.com